Nowa rzeczywistość

Od kwietnia 2020 roku do czerwca 2021 roku miałam jeden (!) dzień pracy zdalnej, podczas którego byłam sama w domu. Bez męża okopanego z laptopem w sypialni, córki, która powinna być w przedszkolu, syna szóstoklasisty, przez siedem ostatnich miesięcy uczącego się w trybie zdalnym. W tym jednym dniu nie musiałam robić tysiąca rzeczy równolegle: odrywać się od pracy, wydawać posiłków, służyć za pomoc techniczną podczas e-lekcji, rozdzielać kłócącego się rodzeństwa, znowu wydawać posiłków, uspokajać łkającego dziecka, które „wyrzucało” ze spotkań wideo, szukać farb/kleju/papieru, pomagać w zadaniu, którego zdenerwowany syn nie rozumie, przerywać znudzonej córce malowanie moimi kosmetykami twarzy, psa, ciała, wszystkiego. Jeden dzień z poczuciem pełnej produktywności i satysfakcji, wewnętrzną harmonią, bez bólu żuchwy pod koniec dnia i z energią na zrobienie czegoś po pracy. To po mojej stronie barykady…

Tak własnie zaczyna się artykuł Oli Długołeckiej z 8 czerwca 2021r. dla portalu Weekend.Gazeta.pl, w którym wypowiedział się jeden z naszych ekspertów Tadeusz Reimus. Jeśli zainteresował Cię powyższy fragment zachęcamy do zapoznania się z całością.